Życie jest jak jazda na rowerze. Żeby utrzymać równowagę
musisz się poruszać naprzód
- Albert Einstein

XII Rajd Klubowy "Szczecin - Kalisz"

064 wynik

Na tegoroczny wyjazd klubowy, już czternasty wyruszyliśmy na zachód Polski. W sobotni poranek 9 czerwca pierwsza grupa, a nieco później druga udaliśmy się pociągiem  do Szczecina. W drodze na miejsce noclegu rozpoczęliśmy zwiedzanie miasta. Po rozlokowaniu i już bez bagażu kontynuowaliśmy zwiedzanie, część z nas pieszo, niektórzy na rowerach. Nie mieliśmy zbyt dużo czasu aby pieszo dotrzeć do najważniejszych obiektów więc skorzystaliśmy z tarasu widokowego na wieży szczecińskiej katedry. Stąd całe miasto było w zasięgu wzroku. Następnego dnia już rowerami ruszyliśmy na trasę. Z miasta wyprowadził nas kuzyn Marka, po drodze mogliśmy zobaczyć największy cmentarz w Polsce. Pożegnaliśmy się z naszym przewodnikiem i ruszyliśmy w dalszą drogę. Przed nami wiele ciekawych miejsc, w Kołbaskowie mogliśmy zobaczyć kościół romański, w Gryfinie  most zwodzony nad Odrą, kościół pw. NMP, obwarowania miejskie i bramę Bańską, budynek poczty królewskiej, pałacyk pod lwami. Kolejna atrakcja czekała nas w okolicach wsi Nowe Czarnowo, w pobliżu Elektrowni Dolna Odra. Tutaj znajduje się nietypowy pomnik przyrody krzywy las, obszar ten został tak nazwany ze względu na rosnące w tym miejscu zdeformowane sosny zwyczajne. Utrwalamy na zdjęciach to niezwykłe miejsce i ruszamy dalej.
      
W miejscowości Pacholęta możemy zobaczyć kościół z XIII wieku pw. Jana Chrzciciela. Z kolei we wsi Babinek zatrzymujemy się przy ruinach pałacu z XVIII wieku położonego w parku. Kolejny obiekt, niestety też ruina to największa atrakcja turystyczna na Pomorzu, zamek zakonu joannitów z XIV wieku położony za wsią Swobnica nad Jeziorem Grodziskim. Zamek został wzniesiony po 1377 roku i pełnił funkcję siedziby komandorii.  Z kolei we wsi Rurka znajduje się kaplica Templariuszy. Niestety na horyzoncie coraz więcej chmur burzowych, zaczyna się niewinnie od przelotnego deszczu, a później grzmoty i błyskawice, jedziemy w strugach ulewnego deszczu,  na dodatek droga prowadzi przez las. Przemoczeni docieramy do Chojny, warunki noclegowe rekompensują nam jazdę w deszczu. Nazajutrz jedziemy zobaczyć największy platan w Polsce, choć staruszek robi duże wrażenie, możemy także zobaczyć kościół mariacki jeden z największych kościołów gotyckich w Polsce i poaugustiański  zespół klasztorny. Zaglądamy do ratusza, który uznaje się za najpiękniejszy w Polsce. Obecnie mieści się w nim Centrum Kultury. Dzisiaj wraca słońce i tak już będzie do mety w Kaliszu. Opuszczamy Chojnę i kierujemy się na Gorzów Wlkp. We wsi Brwice kolejna niespodzianka, pomnik przyrody, największy w Polsce mamutowiec, 27 metrów wysokości i wiek około 88 lat. Dojeżdżamy do wsi Pszczelnik, w pobliskim lesie 17 lipca 1933 roku zginęli w katastrofie dwaj litewscy piloci, którzy samolotem Lituanica wystartowali z Nowego Jorku i zdołali przelecieć Atlantyk bez międzylądowań. Ich lot miał się zakończyć w oddalonym o 650 km Kownie. Ku ich czci 17 lipca 1936 r. odsłonięto pomnik w kształcie Krzyża Witolda Wielkiego, a obok drewniany słup w formie krzyża i obelisk z granitu, z informacją w czterech językach o tragedii, do której doszło w tym miejscu. Wyjeżdżamy z lasu i wracamy na trasę. W miejscowości Dolsk zatrzymujemy się w pobliżu pałacu. Jest to obiekt w stylu gotyku angielskiego, obecnie w remoncie. Po krótkim odpoczynku opuszczamy to miejsce, mijamy  kościół barokowy i szachulcową kuźnię z XVIII wieku oraz pozostałości  starego młyna i budynek dawnej szkoły z napisem: „ Bez pracy nie ma kołaczy”. Stąd już ostatni etap do Gorzowa Wlkp. na nocleg. Wjazd do miasta trochę uciążliwy ze względu na remonty dróg i dość stromy podjazd do miejsca naszej kwatery. Rankiem wypoczęci ruszamy w dalszą drogę, tym razem mamy z górki. Dojeżdżamy na nadbrzeże aby zobaczyć najstarszy lodołamacz, ale niestety odpłynął i musimy się zadowolić widokiem mostu żelaznego, docieramy do  centrum, katedra też niedostępna bo trwa remont po pożarze, robimy zdjęcia i kierujemy się na Kostrzyn. W Stanowicach kompleks pałacowo parkowy i kościół z XV wieku z dobudowaną później szachulcowa wieżą. Jadąc do Dzieduszyc napotykamy  na słynną w okolicy anomalię magnetyczną. Jeżeli zatrzymamy się w odpowiednim miejscu i położymy na szosie butelkę, zacznie się kulać… pod górę! Butelki nie mamy, żeby to sprawdzić, a rowery bez naszego udziału nie chcą jechać pod górę. My jedziemy jednak do przodu, przyjemnie bo z górki. Na dłuższy odpoczynek zatrzymujemy się w Witnicy, jest czas na posiłek i zwiedzanie. Lubuski browar jest niedostępny więc wybieramy Park Drogowskazów i Słupów Milowych Cywilizacji, spotykamy eksponaty z różnych epok i miejsc, poznajemy historię miasteczka.  Opuszczamy Witnicę, teraz będziemy przemieszczać się na terenie Parku Narodowego Ujście Warty. Docieramy do przeprawy promowej przez Wartę w Kłopotowie. Na promie nie brakuje miejsca dla nas i rowerów, jest też jeden samochód. Pewnie nie często prom ma takich pasażerów. Lądujemy na przeciwległym brzegu i ruszamy, trzeba pedałować. Docieramy do Słońska, tutaj spotykamy wiele ciekawych obiektów, m. in. ruiny zamku joannitów, kościół późnogotycki, jest to dawna kaplica zamku joannitów,  zabytkowy młyn wodny. Przy wyjeździe w kierunku Kostrzyna znajduje się cmentarz, na którym spoczywają ofiary niemieckiego mordu, więźniowie obozu koncentracyjnego, wśród których byli m.in. Polacy, Francuzi, Belgowie, Norwegowie i Luksemburczycy. Opuszczamy to miejsce i ruszamy dalej. W drodze do celu zatrzymujemy się przy wieży widokowej, miłośnicy wspinania się po schodach docierają na platformę widokową skąd roztacza się piękny widok na okolicę. Podróż w otoczeniu Parku Narodowego to przyjemność dla oczu i uszu. Ptasie trele i piękne widoki towarzyszą nam do samego miasta. Przy wjeździe  do miasta pozostałości fortu. Nazajutrz udajemy się na dworzec kolejowy ale nie żeby wracać do Kalisza, chcemy zobaczyć stację, która jest unikalną budowlą, dwupoziomową z krzyżowym usytuowaniem peronów, jedną z dwóch w Polsce. Z dworca udajemy się do tego co pozostało z miasta twierdzy. Oglądamy ruiny zamku, kościoła i innych obiektów, zwiedzamy odrestaurowane forty. Przez Żabice docieramy do Ośna Lubuskiego, tutaj sporo interesujących zbytków – kamienna wieża widokowa, mury obronne,  neogotycki ratusz, gotycki kościół farny pw. św. Jakuba. W miejscowości Cybinka szukamy kota w butach, miały być trzy ale znajdujemy tylko dwa. Robimy zdjęcia i ruszamy dalej. Dzisiaj nocleg w „Jurewiczówce” przed Krosnem Odrzańskim, czujemy się jak w chacie myśliwego, wszędzie trofea myśliwskie, zdjęcia znanych osób, które gościły tu przed nami, wokół domu drzewa, jak w lesie.  Już szósty dzień naszej eskapady. Robimy wspólne zdjęcie z gospodarzami tego pięknego miejsca, żegnamy się i podążamy do miasta. Przejeżdżamy przez most na Odrze z 1905 roku i zatrzymujemy się w centrum. Tutaj mamy czas aby coś zobaczyć, niestety większość obiektów zamknięta, jedziemy więc do zamku. Opuszczamy zamek i wyjeżdżamy z miasta. W miejscowości Dychów oglądamy największą lubuską elektrownię. Kolejne miejsce to Lubsko z  późnogotyckim zamkiem z  XVI w., deptak, ratusz, pozostałości obwarowań  miejskich, kościół Wniebowzięcia NMP, Kościół pw. Najświętszego serca Pana Jezusa. Jedziemy dalej, w Jasieniu  pomnik południka 15 E, pałac Barokowy, wieża ciśnień, kościół. Stąd udajemy się do  Żar, zatrzymujemy się przy ratuszu, tutaj znajduje się ławeczka Telemanna, niemieckiego kompozytora epoki baroku, który mieszkał w Żarach i czerpał inspiracje do swej twórczości z polskiej muzyki ludowej. Zostawiamy rowery i udajemy się w okolice zamku Dewinów, który sąsiaduje z  barokowym pałacem Promnitzów. Obydwa obiekty są zniszczone ale nadal piękne. Każdy indywidualnie zwiedza to co go interesuje. Stąd wyruszamy do miejsca dzisiejszego noclegu do Żagania. Dojeżdżając do miasta, mijamy wiele obiektów wojskowych. Po zakwaterowaniu część wybiera się na obiad, a ci, którzy mają jeszcze siły, na zwiedzanie miasta. W nocy słychać strzały, które dla mieszkańców są codziennością, a dla nas nocną atrakcją. Pomimo tych hałasów wstajemy wypoczęci i jedziemy do centrum. Po drodze mijamy kopię Kaplicy Grobu Chrystusa w Jerozolimie. Dojeżdżamy do zespołu klasztornego,  poaugustiańskiego  z XIV-XVIII wieku, obiekt złożony jest z kościoła parafialnego, dawnego klasztoru i konwiktu oraz spichlerza klasztornego. Po uzyskaniu pieczątek do odznak turystycznych i zwiedzaniu obiektu jedziemy do pierwszego w Polsce pomnika niedźwiedzia Wojtka, który podczas II wojny światowej służył w armii generała Andersa. W pobliżu znajduje się motocykl – pomnik postawiony w 2010 roku z okazji obchodów 66. rocznicy wielkiej ucieczki ze Stalagu Luft III, który znajdował się w okolicach Żagania. Wydarzenie to zostało uwiecznione  w filmie "Wielka Ucieczka" z 1963 roku. Warto wspomnieć, że z 80 osób, które uciekły z obozu, tylko trzem udało się przeżyć, reszta została schwytana przez gestapo i rozstrzelana na osobisty rozkaz Hitlera. Opuszczamy Żagań, dzisiaj zmierzamy do Legnicy. W miejscowości  Rudawica możemy zobaczyć wczesnogotycki kościół kamienny w typie wiejskim. Z kolei Świętoszów to miasteczko  poligonowe, mieszczą się tutaj instytucje i jednostki wojskowe. Przejeżdżamy w pobliżu siedziby 10 Brygady Kawalerii Pancernej im. gen broni Stanisława Maczka. Mijamy więżę ciśnień, Klub Garnizonowy, i piękną willę, która w przeszłości była siedzibą dowódcy garnizonu. Spotykamy także żołnierzy amerykańskich stacjonujących w Świętoszowie. Udaje nam się przeprawić przez most, który jest w remoncie i opuszczamy tereny wojskowe. Tym razem zatrzymujemy się na dziedzińcu XVI-to wiecznego  zamku w Kliczkowie przypominającego  zamki nad Loarą. Posilamy się przed dalszą drogą i opuszczamy to urokliwe miejsce.  Docieramy do Bolesławca, przy wjeździe do miasta możemy podziwiać bolesławiecką ceramikę, olbrzymich rozmiarów filiżanki i dzbanki. Docieramy na rynek, tutaj możemy odpocząć na kanapie z ceramiki i robimy sobie zdjęcie. Podziwiamy piękne kamienice, ratusz, niestety nie mamy czasu aby zwiedzić wszystkie ważne obiekty, musimy jechać dalej. Przejeżdżamy przez Iwiny gdzie do końca lat osiemdziesiątych XX wieku funkcjonowała kopalnia rudy miedzi „ Konrad”, była to największa kopalnia rud w Europie. W nocy13 grudnia 1967 Iwiny zalała powódź fali błotnej, gdy doszło do katastrofy budowli piętrzącej na zbiorniku gdzie składowano odpady kopalni, zginęło 18 mieszkańców wsi, 570 zostało rannych. W 2015 roku w parku przy Świetlicy Wiejskiej odsłonięto  tablicę upamiętniającą ofiary katastrofy. Dalsza droga prowadzi nas wśród pól, odpoczywamy z dala od ruchliwych szos.  Docieramy do Legnicy, mamy kwaterę blisko centrum, ale niestety będzie dość hałaśliwie i dodatkowo upalnie. Jutro dzień wolny, czas na zwiedzanie miasta. Udajemy się do zamku piastowskiego, po drodze wstępujemy do katedry. Zamek zwiedzamy z przewodnikiem, poznajemy bogatą historię tego miejsca. Opuszczamy zamek i rozdzielamy się. Każdy ma swoje plany na zwiedzanie. Późnym popołudniem, po obiedzie wracamy do hotelu. Dzielimy się wrażeniami z całego dnia i przygotowujemy na jutro. Zwiedziliśmy Muzeum Miedzi, nawiedziliśmy kościół św. Jacka, w którym 25 grudnia 2013 roku miał miejsce cud eucharystyczny. Po dniu odpoczynku ruszamy w dalszą drogę, dziś do stolicy Dolnego Śląska, do Wrocławia. Nie będzie łatwo bo drogi, którymi się poruszamy to głównie tzw. kocie łby, ale nie poddajemy się. W miejscowości Rosochata mijamy kościół z XIV wieku. Kolejna miejscowość to Malczyce, tutaj urodził się nasz biskup ordynariusz Edward Janiak. Mijamy kościół i cerkiew prawosławną, opuszczamy wioskę i udajemy się w dalszą drogę. Przy fontannie w Środzie Śląskiej mała kąpiel przynosi ulgę, dodatkowo schładzamy się lodami. Zwiedzamy z zewnątrz kościół św. Andrzeja Apostoła z przełomu XII i XIII wieku, zespół klasztorny pofranciszkański i kościół NMP z XIII w. W ratuszu odwiedzamy muzeum regionalne, otrzymujemy pieczątkę na potwierdzenie pobytu  i ruszamy w dalszą drogę. Późnym popołudniem docieramy w pobliże Wrocławia. Zatrzymujemy się w Ślęży, tutaj w otoczeniu zamku Topacz, znajduje się muzeum motoryzacji. Możemy przenieść się w przeszłość i podziwiać pojazdy dwu i jednośladowe i nie tylko to. Po czasie relaksu czeka nas jeszcze przedostanie się do Wrocławia. Nocujemy w pięknej kamienicy w pobliżu centrum miasta. Pomimo przejechanych dzisiaj ponad 100 km udajemy się na wieczorny pokaz fontanny przy Hali Stulecia. Było warto, jesteśmy zachwyceni grą świateł, wody i muzyką. Rano opuszczają nas Jacek i Bogdan, muszą wracać wcześniej do Kalisza, trochę żal. Pozostali ruszają na zwiedzanie miasta, zaczynamy od wizyty w najwyższym budynku miasta, z punktu widokowego podziwiamy panoramę całego miasta, potem każdy z nas rozbiega się  się w różne strony miasta, do afrykanarium, na starówkę, do Panoramy Racławickiej, do katedry. Spotykamy się wieczorem, dzielimy się wrażeniami i informacjami na kolejny dzień. We wtorek opuszczamy Wrocław, przez  Kiełczów, Piecowice, Raków, Borową docieramy do Oleśnicy tutaj krótki odpoczynek i dalej jedziemy przez  Cieśle, Ligotę Polską, Stradomię Wierzchnią. Zatrzymujemy się na krótko w Sycowie, stąd udajemy się do  Pisarzowic gdzie znajduje się  opuszczony neoromański kościół ewangelicki. Przy drodze znajduje się krzyż  upamiętniający miejsce śmierci żołnierza podziemia antykomunistycznego Franciszka Olszówki ps. „Otto”. W pobliskich Marcinkach zwiedzamy  kościół drewniany i docieramy do Kobylej Góry. Są chętni, którzy jadą jeszcze na górę Krzyża Jubileuszowego, który znajduje się w Parzynowie. Dzisiaj ostatni etap naszej podróży, wracamy do Kalisza. Opuszczamy Kobylą Górę i przez  Ostrzeszów, Siedlików , Przedborów, Kaliszkowice, Wielowieś docieramy do  Kalisza. Żegnamy się i ruszamy każdy w swoją stronę. Kolejna podróż, kolejne doświadczenia i niepowtarzalne przeżycia za nami. W głowach mamy plany na przyszły rok, ale to jeszcze sporo czasu i zapewne różne będą pomysły.
Tekst: Jolanta Glapińska
 
Zdjęcia: Marek Glapiński

Zdjęcia: Marlena Goral

Zdjecia: Bogdan Pawłowski

UWAGA! Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem