Rower: udzielasz się towarzysko, wypoczywasz i nabierasz tężyzny fizycznej - i wszystko to jednocześnie

Autokarem do kopalń

Wieliczka zbiorowka wynikW dniach 30.09-02.10.2016r. KTK "Cyklista" zorganizował kolejną wycieczkę autokarową dla członków i sympatyków naszego klubu.
W pierwszym dniu zaplanowany był Nowy Wiśnicz - zamek Kmitów i Lubomirskich uważany jest za jedną z największych rezydencji obronnych która zachowała się w Polsce.Turyści oprowadzani po komnatach przez panią przewodnik byli pod wielkim wrażeniem znajdującym się tutaj wyposażeniem.
Pstrągarnia pod nazwą''Karczma na wodzie" w pobliskiej Królówce to drewniany budynek posadowiony na palach, na stawie wśród pól i lasów w którym to zafundowaliśmy sobie posiłki , oczywiście rybne.
Puktualnie o godz 16.00 podjechaliśmy na parking przy kopalni soli w Bochni. Po zakupie biletów razem zjechaliśmy windą na głębokość 220 m, a następnie trasą turystyczną (2 km) trzeba było przejść, posłuchać o historii tego miejsca, a przy okazji dotykać i sprawdzać organoleptycznie zawartość soli w ścianach korytarzy. Znajdujące się tutaj podziemnne sanatorium , sala taneczna oraz sporych rozmiarów boisko sportowe przyciągają również uczestników i tych atrakcji . Nietypową, dwustumetrową zjeżdżalnię po krótkim namyśle zaliczył jeszcze kolega Darek Wawrzyniak. Całe towarzystwo na koniec pokonało jeszcze około 700 schodów aby wyjechać windą na powierzchnię pozostawiając na dole chłód o temperaturze 14 stopni C.
Z uwagi na już późną porę dnia i czasowy limit naszego kierowcy zmuszeni byliśmy odmówić zwiedzanie Pałacu Żeleńskich w Grodkowicach, aczkolwiek skusiliśmy się tam tylko na sytą kolację.
Nastepnego dnia , wykonana wcześniej rezerwacja do Kopalni Soli w Wieliczce na godz 11.30 pozwoliła uczestnikom na skorzystanie z tężni, którą zasila solanka z wielickiej kopalni, a powstała ona w 2014 r. Po zafundowaniu sobie solnego mikroklimatuna powierzchni, przyszedł czas na największą podziemną atrakcję turystyczną w Polsce.
W asyście przewodnika pana Jana udaliśmy się schodami na głębokość 135 m skąd rozpoczęliśmy 3,5 kilometrowy marsz krętymi korytarzami. Swoim śląskim akcentem przekazywał nam informacje o ''białym złocie'' które tak nazywano sól w średniowieczu, a na którą dzisiaj mówimy "biała śmierć". To dzięki zyskom ze sprzedaży tego towaru, którego dochód stanowił jedną trzecią całego państwa król Kazimierz Wielki rozbudował nasz kraj. Poruszając się obok przepięknych jezior o niezwykłych barwach i przestrzennych wyeksploatowanych komór weszliśmy do kaplicy św. Kingi. Urzekające pomieszczenie znajdujące się 100 m pod ziemią z ogromnymi kryształowymi żyrandolami , ścianami pokrytymi płaskorzeźbami oraz ambony, krzyże i rzeźby świętych - wszystko to oczywiście ze soli - wykonane rękami górników.
Podziemia już zaliczone, a więc czas na kolejny punkt do odwiedzenia, a mianowicie zamek i skansen w Dobczycach. Warownia ta z XIII wieku posiadała mury od 5 do 9 metrów grubości, nietypową basztę oraz " studnię śmierci ".
W późniejszym okresie twierdza liczyła 74 pomieszczenia w których mieściła się "akademia" dla synów królewskich kształcących się pod okiem Jana Długosza. Wiek XVIII to okres rozbiórki zamku i murów z którego materiału pobudowano pobliski kościół oraz wyłożono nim wały wiślane w Krakowie. Rozciągający się stąd widok na zaporę wodną (620 m) na rzece Rabie i zbiornik w którym przegląda się cały zamek był pieknym krajobrazem. Sąsiadujący skansen, karczma " Na Zbóju", oraz sędziwa lipa "Marysieńka" upamiętniająca zwycięstwo pod Wiedniem w 1683 r. była ostatnią atrakcją w tej miejscowości.
Tego dnia (sobota) wczesnym wieczorem odwiedziliśmy jeszcze pana Czesława Wesołowskiego z klubu rowerowego  "Cykliści -Wieliczka" który wraz ze swoim synem prowadzi muzeum starych rowerów. Ich prywatna kolekcja to:
  • Rowery z lat 1877 -1950 z ciekawymi rozwiązaniami technicznymi
  • Lampy rowerowe (karbidowe, naftowe lub na świeczkę)
  • Motorowery z doczepianymi silnikami
  • Jednoślady na drewnianych obręczach
Właściciel przez 40 lat zgromadził ponad 400 eksponatów i około 3000 akcesoriów po to by od 2013 r. bezinteresownie pokazywać  swoje "skarby" które już się nie mieszczą w budynku (kolega Wojtek Janiszewski po powrocie do Kalisza wysłał mu nietypowy , bardzo stary gadżet rowerowy).
W trzecim dniu tej wycieczki na naszej autokarowej drodze były Babice a wniej Zamek Lipowiec zwany "twierdzą zbuntowanego biskupa", który  w 1308 roku schronił się w tych murach po nieudanym puczu przeciwko Wladysławowi Łokietkowi. Od połowy XV wieku urządzone tutaj było więzienie dla heretyków i nieposłusznych księży. Potop szwedzki i pożary doprowadziły ten obiekt do ruiny. Jedną z nielicznych atrakcji tego miejsca był widok z zamkowej wieży (27 m) na rozległą dolinę Wisły. Kilkuosobowa grupa  z naszej wycieczki która wcześniej odmówiła sobie wejścia na zamkowe, strome wzgórze odwiedziła Nadwiślański Park Etnograficzny w Wygiełzowie.
Oświęcim i Brzezinka z tamtejszym niemieckim obozem koncentracyjnym był ostatnim miejscem do zaliczenia dla nas (i... nie tylko dla nas). Oprowadzająca naszą grupę przewodniczka przez prawie cztery godziny (z dojazdem do Birkenau) skrupulatnie wyłożyła nam tragizm tamtejszego holokaustu. Nie będę się rozpisywał (tego się nie da opisać) co tam się widziało . Niektóre zamieszczone poniżej zdjecia mówią same za siebie.
Do tego miejsca kaźni przyjeżdżają wycieczki z całego świata. I słusznie, trzeba pokazywać wszystkim narodom jakie okrutne rzeczy były wykonywane na ludziach przez drugiego człowieka.

Tekst: Jarosław Karpisiewicz

Zdjęcia: Jarosław Karpisiewicz

Zdjęcia: Jarosław Karpisiewicz

Zdjecia: Jarosław Karpisiewicz

Zdjecia: Jarosław Karpisiewicz

UWAGA! Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem