Jest częścią twojego ciała, a wszystkie ruchy na nim są całkowicie naturalne
- kiedy tak poczujesz się na rowerze, będziesz dobrym kolarzem
- John Tomac

Śrem z Siodełka Roweru


Cały czas się rozbudowujący miniaturowy świat na 300 m2 wyglądał jak żywy krajobraz. Można by tu poświęcić dużo więcej czasu ,ale nadciągające chmury deszczowe nie wróżyły już pogodnej aury, dlatego obraliśmy kurs na Daszewice  i Rogalin. Tutaj organizatorzy zafundowali wszystkim małą niespodziankę w postaci orzeźwiającego Red Bulla. Mimo że słońca nie było widać to i tak niebieskie puszki otwierane przez panie z firmowego samochodu znikały w dłoniach rowerzystów.
Po zaliczeniu galerii obrazów obok pobliskiego pałacu oraz spożyciu posiłku regenerującego otrzymaliśmy kolejny podarunek tym razem z niebios. Nie widząc końca padającego deszczu droga powrotna odbywała się w strugach ulewy.
 Przejechane kilka kilometrów i słyszymy huk pękniętej opony, dętki i obręczy przy rowerze Mirka. Do naszej kwatery pozostało 15 km a tutaj las, deszcz i … koniec jazdy.
  Poszkodowany otrzymał wskazówki jak dotrzeć do Zgromadzenia  Sióstr Zakonnych  gdzie mógł poczekać za samochodem, a ja ruszyłem z impetem do bazy po transport. W Mechlinie wcześniej poinformowany kierowca Zdzisław już grzał silnik busa, którym wraz z kolegą Bolesławem jako piloci pojechaliśmy po Mirosława. Deszcz nie ustawał nawet na chwilę a tu jeszcze się okazało że oprócz mojego uczestnika dwie osoby z gorszą kondycją opuściły dopiero Rogalin, gdyż czekały na lepszą pogodę. Oczywiście że pojechaliśmy również i po nie,  gdyż na nocleg wróciły by bardzo późno.

III dzień
Tak jak w zeszłym roku również i w tym realizatorzy tego rajdu dla wszystkich uczestników przygotowali nagrody rzeczowe. Niektóre przedmioty były naprawdę nie małe i znowu transport busowy był alternatywą na zabranie tych rzeczy jak i Mirosława wraz z jego uszkodzonym  rowerem.
Ciepłe pożegnania z pozostałymi turystami i można już było wracać do Kalisza, ale że dopiero była godz.11.00 postanowiłem jeszcze wykorzystać jednoślady. Kierowca z przyczepą został wysłany do Książa Wlkp. w którym będzie pakowany sprzęt a my ponownie musieliśmy zakręcić do Śremu. Nadwarciańskim Szlakiem Rowerowym dotarliśmy do miejscowości Olsza gdzie odbywały się konne zawody w jeździectwie.
Nasz godzinny popas w tym miejscu był okazją do śledzenia zmagań tej dyscypliny sportu.
 Kilkanaście przejechanych kilometrów i widzimy oczekującego na nas przewoźnika, który po załadunku rowerów zawozi wszystkich do grodu nad Prosną.

Tekst: Jarosław Karpisiewicz

Zdjęcia: Jarosław Karpisiewicz

Ze świata rowerzystów

W obiektywie

logopttkbok

wedruj z namim

Cyklista mobilnie

www.cyklista.kalisz.pl

UWAGA! Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem