Jest częścią twojego ciała, a wszystkie ruchy na nim są całkowicie naturalne
- kiedy tak poczujesz się na rowerze, będziesz dobrym kolarzem
- John Tomac

"Ognista Niepodległość"

W sobotnim Rajdzie Niepodległościowym jedenastego listopada mimo zapowiadającego na weekend orkanu Marcin uczestniczyło 40 rowerzystów .  W Kaliszu i okolicach jest kilka miejsc poświęconych pamięci Józefa Piłsudskiego i rodzącej się wówczas wolnej Polski, toteż cykliści w tych punktach złożyli hołd poległym bohaterom walczącym o naszą niepodległość .Półgodzinny deszczyk lekko pokropił uczestników lecz nie zrażone tym towarzystwo kontynuowało jazdę jeszcze do Skalmierzyc i Boczkowa .
      Właśnie w Boczkowie  zwieńczeniem tego przejazdu był przygotowany poczęstunek na posesji naszych klubowiczów: Damiana i Jakuba Cieślaka, którzy zaskoczyli wszystkich swoją gościnnością . Podczas  wędzenia kiełbasek przy ognisku została odśpiewana pieśń patriotyczna a dla jednego z obecnych-solenizanta Marcina- symboliczne „sto lat” .
      Za rok przypadnie setna rocznica odzyskania niepodległości i wtedy organizacja tego rajdu przygotowana przez nasz klub będzie miała charakter bardzo uroczysty .

Tekst: Jarosław Karpisiewicz

Zdjęcia : Jarosław Karpisiewicz

Rowerowa Pielgrzymka do Częstochowy

DSCN0384 wynikIII Rowerowa Pielgrzymka do Częstochowy zorganizowana przez KTK CYKLISTA odbyła się  w dniach 14-16.07.2017 r.
    Tak jak w poprzednich latach wyjazd ten poprzedziła poranna msza intencyjna odprawiona w kościele św. Gotarda. Trasa pierwszego dnia wiodła przez Ołobok i Grabów n. Prosną  gdzie w miejscowej restauracji mieliśmy przygotowany słodki poczęstunek zorganizowany przez naszą koleżankę magister Elżbietę, która od tego miejsca dołączyła do naszej grupy wraz z Krzysztofem- mieszkańcem Włocina .
  Kolejne miejscowości na naszej drodze to Węglewice (drewniany kościół p.w. Świętej Trójcy), Bolesławiec (baszta królewska) i Gołkowice  gdzie w tamtejszych zabudowaniach dworskich mieliśmy pierwszy nocleg.
   Sobotnia kontynuacja pielgrzymki dla koleżanki Eli w Gorzowie Śląskim przerwana została poważną awarią roweru. Towarzyszący nam jednak samochód techniczny rozwiązał problem z transportem jednośladu do serwisu rowerowego , gdzie po tej naprawie uczestniczka dołączyła do nas na trasie . W Starokrzepicach miejscowy proboszcz otworzył nam swoją świątynię w której mieliśmy chwilę dla siebie ,a po kilkunastu kilometrach restauracja Athena w Pankach oczekiwała na nas z wykwintnym obiadem.  Nasyceni i zadowoleni pedałujemy dalej aż nad jezioro Blachownia, gdzie w tutejszej kawiarence towarzystwo skusiło się jeszcze na smakowite desery .
     Po godz. 18-ej wykonujemy sobie wspólne zdjęcie pod napisem Częstochowa, natomiast w domu rekolekcyjnym do spania tym razem przypadła nam sala 25 osobowa- w końcu to pielgrzymka więc jesteśmy jedną wspólnotą . Wieczorne spacery po mieście wraz z Apelem Jasnogórskim było dopełnieniem tego przyjazdu .
     Trzeci, powrotny dzień oczywiście musiał się rozpocząć uczestnictwem we mszy św. na Jasnej Górze. Po poświęceniu naszych jednośladów na dziedzińcu bazyliki do przejechania pozostało nam tylko 20 km do ruin zamku królewskiego, wybudowanego w systemie tzw. Orlich Gniazd w miejscowości Olsztyn .
        Od tego miejsca mieliśmy zaplanowane załadowanie rowerów na zestaw, który po nas przyjechał .
      Nietypową kolekcję motorów pod nazwą „Stajnia Jednośladów” w Borowie odwiedziliśmy jeszcze w drodze powrotnej. Maszyny z PRL-u jednak miały swój niepowtarzalny klimat.
    W busie cała grupa oświadczyła że pątniczy szlak w 2018 r oczywiście będzie kontynuowany bo w takiej rowerowej wyprawie warto wziąć udział do Cudownego Obrazu .

Tekst: Bożena Karpisiewicz

Zdjęcia: Jarosław Karpisiewicz

Poznań Bike Challenge

10 września odbyła się IV edycja największego amatorskiego wyścigu rowerowego w Polsce, czyli Poznań Bike Challenge. Podobnie jak w poprzednich latach, nie zabrakło w nim również przedstawicieli naszego Klubu.

Impreza przyciągnęła ponad 6 000 miłośników 2 kółek nie tylko z Polski, ale i ze świata, którzy mogli wziąć udział w wyścigu na 4 dystansach: 5 (dziecięcy), 18, 50 i 120 kilometrów. I co ważne – oraz budzące niemałe emocje kierowców – na całkowicie zamkniętych dla ruchu samochodowego trasach.

Biorąc pod uwagę współzawodnictwo z profesjonalnymi kolarzami, start w wyścigu chyba dla wszystkich naszych klubowiczów był podyktowany nie chęcią stanięcia na podium, ale przeżycia kolejnej ciekawej rowerowej przygody i przełamania własnych barier. Sukcesem był już nawet sam fakt, że cała klubowa grupa dojechał na metę. Niestety nie wszystkim uczestnikom wyścigu się to bowiem udało – mijane na trasie interwencje służb medycznych i połamane rowery tylko jeszcze bardziej uzmysławiały nam poziom trudności wyścigu...
Nie obyło się jednak również bez prawdziwych sukcesów – Kasia Pacześna swojej kategorii wiekowej na dystansie 50 km zajęła II miejsce!

To właśnie takie emocje pozwoliły chyba wszystkim klubowiczom na powrót do Kalisza z myślą, że to nie był ich ostatni start w tej imprezie, a miłe wspomnienia przeważyły nad negatywnymi. A tych, niestety, w tegorocznej edycji wyścigu też nie brakowało... Pomimo niemal rocznych przygotowaniach (wpisowe przyjmowane było już w październiku zeszłego roku) wiele istotnych kwestii pozostało przez organizatorów niedopracowanych i to niestety na poziomie, który wręcz trudno przemilczeć. Już na starcie okazało się, że rowerzyści na poszczególne dystanse wypuszczani są z opóźnieniem, które dla dystansu 120 km sięgnęło aż 1,5h. Stojący na chłodzie i w deszczu rowerzyści o szczegółach tego opóźnienia mieli możliwość dowiadywać się z... Facebooka organizatorów. Sama trasa co do zasady nie budziła zastrzeżeń i nawet widoczne w internecie wpadki osób zabezpieczających skrzyżowania trudno zrzucać ślepo na organizatorów. Gorzej jednak z metą, na której na wszystkich uczestników – zmokniętych, zmęczonych, dojeżdżających po wielu godzinach już nawet po ciemku – w ramach posiłku czekała... drożdżówka, zimne piwo, zimna woda i banan. Tu chyba dodatkowy komentarz jest zbędny... Pozostaje mieć nadzieję, że organizatorzy tej niezwykle ciekawej imprezy wezmą sobie w końcu do serca uwagi uczestników i przestaną się kierować wyłącznie chęcią zysku. Niestety, ale tym sposobem historycznego cyklu imprez nie zbudują... A byłoby szkoda...

Wyniki osiągnięte przez klubowiczów:

dystans 120 km
Bartosz Spychalski: czas 03:59:00,37; miejsce w kategorii: 64/232

dystans 50 km
Bogumiła  Doruch: 01:49:57,99, miejsce w kategorii: 9/14
Jarosław Karpisiewicz: 01:28:09,49, miejsce w kategorii: 69/183
Krzysztof Olek: 01:21:57,38, miejsce w kategorii: 20/183
Katarzyna Pacześna: 01:33:51,83, miejsce w kategorii: 2/14
Bogdan Pacześny: 01:22:30,50, miejsce w kategorii: 5/14,
 
A jak widać na zdjęciach, przedstawiciela sympatyków naszego Klubu nie zabrakło również na najkrótszej trasie – 6,5-letni Stanisław przejechał 5 km na dystansie dziecięcym face smile


Zdjęcia: Maratomania.pl

Zdjęcia: Bogdan Pacześny

Zdjęcia: Bogumiła Doruch

Rowerowe warsztaty dla przedszkolaków

DSCN0597 wynik
Z roku na rok powiększające się zainteresowanie jazdą na rowerze nie omija także najmłodszych dzieci .

 KTK "CYKLISTA" w Kaliszu postanowiło wyjść na przeciw i w kilku przedszkolach pokazali dzieciom podstawowe zagadnienia związane z budową i prawidłowym użytkowanie jednośladów.

 Wieprezes Jarosław Karpisiewicz wraz z klubowymi kolegami dla 5 i 6 latków w formie zabawy pokazywał w jaki sposób bezpiecznie poruszać się po drodze.

 Póżniej mali mechanicy poznawali budowę i konserwację rowera oraz sprawdzali i zaklejali przebitą dętkę. Przedszkolaki bawiły się również w sprzedawcę i klienta sklepu rowerowego a na koniec kolorowały jednoślad według własnej wizji. Po wszystkim każdy uczestnik otrzymał gadżet wraz z interesującą książęczką wedlug metody Domana, która wyzwala w dzieciach twórcze myślenie .

 Przy wszystkich czynnościach czuwała maskotka - "Wilk Gerwazy ".

  Niezbędne artykuły do prowadzenia tych zajęć użyczył sklep IMP ROWERY przy ul. Pułaskiego 41 oraz CENTRUM ROWEROWE LIDBERG z Lubska .

Tekst: Jarosław Karpisiewicz

Zdjęcia: Jarosław Karpisiewicz

Green Velo Przemyśl - Terespol "Wpuszczeni w maliny"

DSCN0061 wynikZaczęło się jak w piosence Happy End „Miasto śpi. Już bardzo późno.” Na placu przed teatrem kaliskim gromadka uczestników ładuje rowery na przyczepkę. Raz po raz ktoś przemknie na rowerze pewnie do pracy albo z przedłużonej randki. Cisza przerywana cichymi rozmowami uczestników, a było ich 15, a właściwie nawet 14 bo jednemu uczestnikowi pomyliły się daty wyjazdu i dopiero telefon od Jarka- komandora rajdu- postawił Go na nogi. Zapakowani i ulokowani ruszamy w kierunku Przemyśla – tam ma być początek rajdu.
Rajd rowerowy to nie tylko kilometry przejechanych tras, nie tylko punkty historyczno -  geograficzne czy piękno otaczającej przyrody. Rajd to dla nas spotkanie z człowiekiem, jakimkolwiek by on nie był. I właśnie o tym ta relacja.

Czytaj więcej...

UWAGA! Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem